1/25/2014

Leave me with my sins

Drogi Pamiętniczku, 
wracam tu, by znów napisać, jak cierpię. Jak boli mnie to, co słyszę z jego ust. Było tak dobrze przez kilka dni, czemu znowu jest krytycznie? Co ja takiego robię, że ciągle jestem tą złą? Staram się być jak najlepsza, ale najwyraźniej nigdy nie będę wystarczająco dobra dla niego...
Wyobrażasz sobie jak to jest usłyszeć od miłości życia, że nie ma ochoty z tobą rozmawiać i żebyś zajął się sobą? Nie? Ja nie muszę sobie wyobrażać. Ja to usłyszałam. Cholernie boli mnie myśl, że nie mogę być jego oazą spokoju, osobą, z którą zawsze chce rozmawiać i kimś, kogo kocha ponad wszystko i wszystkich.
Następnego dnia usłyszałam coś jeszcze. Mieliśmy się spotkać, ale on uznał, że nie ma na to siły. Powiedziałam, że skoro tak, to może i ja nie przyjadę do niego dzisiaj. Odpowiedział, że dobrze. Nawet nie miał siły ze mną porozmawiać przez telefon. Co bym nie powiedziała, to odpowiadał mi chamsko lub bez zainteresowania. Za wszystko wini mnie. To, że się nie wyspał - moja wina. To, że stało się coś między nim a wujkiem - moja wina. To, że zależy mi bardziej niż jemu - moja wina. Mam wyliczać dalej?
Nienawidzę być zawsze tą najgorszą. Chciałabym być perfekcyjna dla niego, ale on niczego nie docenia.


1/10/2014

Osobiste powietrze.

Powiedz coś, że kochasz, przecież musisz, to nie wystarcza byś się odwrócił.

Drogi Pamiętniczku,  
Dowiedziałam się dzisiaj, że jestem chora psychicznie od niego. Bo co? Bo walczę o swoje? Bo mi zależy? Uważa, że mu nie ufam. Odezwał się ten, co ufa mi w stu procentach. Śmieszne. Każe mi iść do psychiatryka, ale myślę, że moglibyśmy tam pójść oboje.
Nie potrafię odejść od niego, za bardzo go kocham. Szarpał mnie, zwyzywał. A ja chciałam tylko by zrobił coś, co da nam spokój i pomoże w tym, by wszystko wróciło do normy. Mówi, że mi nigdy nic nie pasuje. Ale to on ciągle coś robi. To nie ja chcę go zniszczyć, to on chce "zabić" mnie.
Jestem ciągle zdenerwowana i ciągle płaczę. Nie czuję już, że mnie kocha. Dziś i wczoraj znów chciał odejść. Znów, rozumiesz, pamiętniczku? Żyję, ale umarłam.
Idę dalej się tym przejmować. Muszę zdać sobie sprawę, że prawdziwego jego już nie ma, a jest tylko ktoś, kto jest zły, chamski i przestaje mnie kochać. Dobranoc xxx.

(c) tumblr.

1/09/2014

Przestrzel moje serce.

Tak wiele znaczeń, za mało słów, ta noc pamiętasz, złamała mnie w pół.

Drogi Pamiętniczku. 
Dzisiaj znowu nie spałam. Całą noc myślałam o tym, czego się boję, a boję się wielu rzeczy. Czuję strach przed pająkami, ciemnością, złą oceną w szkole, ale największe przerażenie wywołuje u mnie myśl, że ON znowu odejdzie. Nie mam siły i nadziei, by walczyć jak kiedyś. Ból już zadomowił się w moim ciele. Paradoksalnie, tylko on potrafi mnie uszczęśliwić. Gdy jestem z nim, świat się nie liczy, a gdy jestem bez niego, inni nie istnieją. Zatapiam się w myślach. ON jeszcze nie wie, jak jest ze mną źle i że tyle dzieje się w mojej głowie. Czy mu powiem? Nie wiem.
ON dzisiaj mnie zawiódł, pamiętniczku. Prosiłam go tak bardzo, by zrobił dla mnie coś, co jest ważne, co da nam spokojne dalsze życie. Jednak on nie chce tego zrobić, a ja jestem bezsilna. Tracę siły, gdy on jest dla mnie taki pobłażliwy, traktuje mnie jak dziecko, a gdy mówię mu coś, co biorę na poważnie, on zaczyna się śmiać i mówi to łaskawe "tak, tak". Nienawidzę tego!
Jest lepiej, mój drogi, o wiele lepiej. Poprawił się. Zaczyna mnie kochać od nowa. Stara się, ale nadal nie jest w stanie zrobić dla mnie wszystkiego. Prawdziwy, stary ON zagubił się gdzieś pomiędzy kłótniami a zazdrością, razem z zaufaniem do mnie i szczęściem.
Uciekam, idę z nim pisać. Do napisania!

Mama Selita - Na Pół.

Zagryzam wargi zębami, karmazyn. Jak mogłem pozwolić nam się wykrwawić?
(c) tumblr.


1/07/2014

You don't think of them as human.

Give a little time to me or burn this out

  Drogi Pamiętniczku.
Wiesz, jak to jest czuć się nikim? Wiesz, jak to jest kochać, a nie czuć się kochanym? Czuję się jak śmieć lub jakby coś mnie połknęło i wysrało. Żyję z dnia na dzień, nie potrafię się już niczym cieszyć. Życie dopiero przede mną, ale ja nie chcę go więcej poznawać. Chce zostać tu, gdzie jestem, na wieczność. Bez problemów, bez płaczu i bez miłości. Pierwszy raz czuje się tak źle i nigdy nie było mi aż tak smutno. Trudno dowiedzieć się, jak to jest być nikim dla własnego lubego. Nikim przez wielkie "N", ba! W ogóle "nikim" pisane caps-lockiem. Mimo to nadal ze mną jest, a i ja trwam u jego boku. Jesteśmy tak toksyczni jak wybuch w Czarnobylu. No ale- jesteśmy. Mimo wszystko. Kocham go "najbardziej od nieskończoności". Pewnie myślisz, że to nie ma sensu. Od kiedy miłość ma jakikolwiek sens?Jest kwintesencją istnienia, ale sama w sobie nie jest sensowna. Na świecie nie powstały jeszcze tak wielkie i piękne słowa, by opisać to uczucie, a i zapewne nie powstaną. Wracając do poprzedniego wątku, muszę zaznaczyć, iż wiem, co on czuje do mnie i wiem, co ja czuję do niego. Jednak nie da się ukryć, że zaczyna się psuć i to tak perfidnie, że nawet nie możemy tego naprawić. Rok już za nami, a czy kolejny nadejdzie? Nie wiem. Nadzieja odchodzi szybciej, niż to sobie wyobrażałam. Mimo wszelkich starań, on ciągle ma mnie za tą osobę, którą byłam kilka miesięcy temu. Co z tego, że to dla niego się zmieniłam i dołożyłam wszelkiego wysiłku, by było mu dobrze i bym mogła choć trochę zrekompensować mu to, co działo się wcześniej. Ale on nie docenia. On nie rozumie i chyba nie zrozumie, co się dzieje i jak się czuje. Jak grochem o ścianę. Co ja mogę? Mała, biedna, krucha... a do tego i dziwka (przynajmniej dla niego). Gniję w środku, moje wnętrzności przechodzą proces rozkładu, a myśli uciekają czym prędzej, by móc uwolnić się z tej rzezi. Uczucia też uciekają, ale zakochanie kurczowo trzyma się mojej duszy oraz ciała i nie chce mnie opuścić. Oddałam mu już wszystko, co można dać jeszcze? Jakiego puzzla brakuje, że ta układanka nie może się połączyć? Jaka nić pękła i zerwała to, co jeszcze kilka dni temu było między nami dobre?

(c) tumblr.

xoxo.